X​/​Y​/​X​/​Y solo EP

by MARIA KA - vocals & instruments & music & texts

/
1.
04:08
2.
04:06
3.
4.
5.
6.
04:14

about

Muzyczny Misz Masz
pod Patronatem Produkcji
typu Lo - Fi
Rodzaj - Niejednolity
Z Sensem - Nieukrytym
Dźwięk - Słowem Okryty
Bajki Inne Wielu Sztuk


Mish - Mash
Splash - Smash
Lo - Fi - Do - It - Yourself
Tune - Creature

credits

released September 20, 2013

X/Y/X/Y/X/Y/X/Y/X/Y/X/Y

mix & mastering: Anna Kasprzycka
zdjęcia: Maja Miro

tags

license

all rights reserved

about

MARIA KA Poland

Maria Ka:
wokalistka | kompozytorka | tekściarka | pianistka w orbicie alternatywnego punk- bluesa

Artist creating music with some limited means which allow her to fly with the tunes on positive side of the atmosphere.
... more

contact / help

Contact MARIA KA

Streaming and
Download help

Track Name: X/ Gdybyś
Gdybyś z tej samej planety był,
to moja twarz oglądałaby spokojnie świat.

Gdybyś umiał unieść wiatr,
który ciągle swym ciężarem przeszkadza nam.

Ref. Te wszystkie rzeczy
nie pozwalają myśleć,
w samotności działać
wśród logicznych przysłów.

I nawet, kiedy
Twoje oczy patrzą,
ja nie wiem, czy
Twój wzrok to
sen, czy przyszłość…

Gdybyś lawiną nie pragnął być,
to wszystkich serc od początku świata nie zmiatałbyś.

Gdybyś czasem przy mnie stał,
w naszym domu kurz na krzesła dawno by spadł.

Ref. Te wszystkie rzeczy
nie pozwalają myśleć,
w samotności działać
wśród logicznych przysłów.

I nawet, kiedy
Twoje oczy patrzą,
ja nie wiem, czy
Twój wzrok to
sen, czy przyszłość…
Track Name: Y/ Hen, tam
Popłyń tam, gdzie niebo kręgiem swym otacza świat
Tam, gdzie jasny płomień światła sam przed siebie gna
Nie martw się, że woda ciemna i że skrzydeł brak
Popłyń - może morze dzisiaj dobrze zrobi nam.

Hen, daleko fale płyną, łatwiejszy jest czas
Słońce wschodzi nad doliną, zachód woda ma
Wszystko równe, jasne, pełne, czyste niczym łza
Wiatrem rządzi błogi spokój - ciche dzieci ma.

Tam, na niebie gwiazdy płoną, galaktyka drga
Tafla wody nigdy nie śpi, hymn otchłani gra
Wolność mieszka między wszystkim, toń dotyka ląd
Żagle niosą ból na biało, przyjmuje go sztorm.

Nad głowami słońce świeci, zimny grzeje piach
Fala zmywa ślady stóp, co błądzą poprzez świat
Popłyń - krople czynią spokój, ukołyszą nas
Nic nie stanie się wbrew sobie - nie istnieje czas.
Track Name: X/ R-ƎVO˩-UCJA
Nie patrz na mnie tak.
To ten czas, co tak popędza nas.

Tylko Ty i ja -
nieruchomy głaz.
Słońca blask.

Tylko Ty i ja -
elektryczny trans.
Tylko Ty…

Zobacz, ile tu prawd.
Dom ze szkła cicho wzywa nas.

Lekkim krokiem tam nadciąga wiatr.
Lekkim życiem nam błogosławi las.

Tylko Ty i ja -
elektryczny trans.
Tylko Ty i ja -
rewolucja, która trwa…

***

Owoc z drzewa spadł
Słońce świeci nam
Jeszcze widać ląd
Tratwą zdobędziemy go.
Track Name: Y/ Cigarette Mamma
Cigarette Mamma is burning you down
She takes all your journeys - you need to watch out.
Cigarette Mamma wants you to plead
for all of these things that you cannot give.

Cigarette Mamma is breathing you out
She treats you like flunkey - you should be proud.
Cigarette Mamma wants you to prove
your secret obedience - be ready to move.

***

Cigarette Mamma watches you die,
her smoky, hot lips remain always dry.
Track Name: X/ Ritm (kara-kara)
Kara, kara spotka Cię,
nigdy nie zaśniesz już i nie obudzisz się.
Szeptem wykrywam/grywam każdy krok.
Ranek nie przyjdzie, bo zapanuje noc!

Każda kolejna chwila będzie tą,
w której przegrywasz wiecznie w blasku moich klątw.
Złym reflektorem śledzę Ziemi krąg -
zabierz swe puste myśli i uciekaj stąd!

Ref. Ile jeszcze dni nadejdzie po nas?
Fala sekund nadciągnie i skonasz...

Kara, kara spotka Cię,
usiąść nie będziesz w stanie, stanąć pewnie też.
Ma Antarktyda bryły lodu ma -
zetną Cię jednym drgnieniem, lament wchłonie kra!

Bez pożegnania wyjdziesz też za drzwi -
dorwą Cię wtedy moje głośne słowa trzy.
W powietrzu znowu dawna wybrzmi pieśń:
„Miłość nie warta nic. Miłość końcem jest.”

Ref. Ile jeszcze dni nadejdzie po nas?
Zimny powiew nadciągnie i skonasz!

Kara-kara-kara-kara-kara-KARA-kara-kara
Track Name: Y/ Wieczór
Pewien człowiek - on co wieczór chodzi ulicami.
Maszeruje, jak pochodnia, brodzi chodnikami.
Wzrok, jak ogień, się wypala, prześladuje go aparat,
rzuca kamieniami w szyby i myśli sobie tak: A a! A A!

A w kominie siedzi popiół - koronuje diament,
na wystawie wielka zguba - dziś ukradli zamęt.
Pod pomnikiem demonstracja - transmituje wielka stacja,
człowiek wkroczył w agitację i krzyczy głośno tak: A a! A A!

W takt modlitwy handel bujny przy straganach kwitnie,
zaraz pod nawałem świętych rzeczy miasto zniknie!
Cuda, dziwy, sztuczne ognie, kryształowe nieba stopnie
i kokardy w leopardy, co grają na dwa. A a! A A!

Dalej skwery i chodniki brudem zaśnieżone
okupują twarze smutne, nad wyraz zmęczone.
A w tramwajach bezruch tonie, ręki nie podają dłonie,
człowiek stoi, obserwuje i krzyczy w myślach tak: A a! A A!

Wtem nad rzeką jakiś okrzyk statki przecumował,
w rynek wstąpił duch anioła - stacje przesterował.
Na drugim rogu ulicy, gdzie siedzieli przemytnicy,
złoto, srebro odkopano, ludzie zakrzyknęli tak: A a! A A !

A ten człowiek, ten, co wieczór chodził ulicami,
złotem wzgardził, srebro pogiął, rzucił diamentami.
Chwycił w dłonie drzewa konar, poszybował nad jeziora.
Auto granatem spowite w pościg rzuciło się tam. A a! A A!

(biegną, rzucają słowa, słowa na wiatr
biegną bez celu, rzucają ramię w prawo, w lewo,
nie złapiesz ich nijak)

A a! A a! A A ! A A A !